OD-WAŻNE historie - Agnieszka z Częstochowy
(…) Zaczęło się niewinnie. "Kuleczka", "kulka", "kaczucha". Potem było mniej ciekawie: "świnia", "prosię", "pulpet", "grubas", "maciora", "pokraka". Hektolitry łez i pocieszanie mamy i babć - nie przejmuj się, odpowiedz "ty śledziu", przejdzie im, wyrośniesz. I druga metoda pocieszenia - zjedz ciasteczko, cukiereczka, placuszka.”
„(…) Kiedyś spotkałam znajomą ze szpitala, mniejszą o ponad 20 kg. Pomyślałam "też tak chcę!". (…) Zadzwoniłam do lekarza do szpitala i umówiłam się na wizytę. Tamto życie zakończyłam 27 kwietnia 2015 r. i rozpoczęłam nowe. Dziś ważę 67 kg. (…) Jest mi ze sobą po prostu dobrze.”
„(…) Staram się pokazać tę drogę każdej otyłej osobie, którą spotykam. Pokazać, ale nie nakazać. To nie jest łatwa droga. Są na niej dołki i górki, a czasem nawet kamienie. Trzeba być świadomym wielu rzeczy i świadomie podjąć decyzję o swojej przyszłości.”
Jesteś chora/chory na otyłość? Nie jesteś sam!
Opowiedz jak to jest żyć na co dzień z otyłością,
a swoją historię prześlij na: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Podziel się z innymi swoimi doświadczeniami.
Chcesz się dowiedzieć jak radziła sobie Agnieszka i inne osoby?
Wejdź do ZAKŁADKI: NASZE HISTORIE
