Środowiska lekarskie zaczynają dostrzegać potrzeby chorych na otyłość. O problemach tej grupy pacjentów w dostępie do operacji bariatrycznych mówiła Magdalena Gajda, Prezes Fundacji OD-WAGA podczas konferencji pt. „Kompleksowe leczenie otyłości – od dietetyka do plastyka”, która odbyła się w dniach 21-22 października 2016r. w Gdańsku.

Organizatorem konferencji był Gdański Uniwersytet Medyczny. Przedsięwzięcie naukowe zrealizowano pod Patronatem Honorowym Prezesa Polskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej, Rektora Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i Marszałka Województwa Pomorskiego. 

Fundacja OD-WAGA wzięła udział w wydarzeniu na zaproszenie swojego Partnera: firmy ETHICON, dywizji koncernu Johnson&Johnson.  nowe logo Ethicon

W swoim wystąpieniu, Prezes Fundacji OD-WAGA, przedstawiła główne bariery w dostępie chorych na otyłość do zabiegów chirurgicznego leczenia otyłości:

Gdansk Konferencja Magda male1/ Samoświadomość - wielu chorych na otyłość nie zdaje sobie sprawy, że ich choroba jest tak zaawansowana, że pomoże im już tylko zabieg chirurgii bariatrycznej. Chorzy słyszą, że do operacji kwalifikowane są osoby z otyłością olbrzymią, przypominają sobie filmy dokumentalne o pacjentach w USA, którzy z powodu otyłości nie wychodzą już z własnych łóżek i myślą: to mnie nie dotyczy, ze mną nie jest tak źle. Podstawą edukacji pacjentów jest uświadomienie im, że z otyłością III stopnia – tzw. otyłością olbrzymią, przy której leczeniu powinien być rozważany zabieg chirurgiczny, mamy do czynienia już wtedy, gdy pacjent waży ok.110-120 kg, mierząc ok. 160 cm.

2/   Wstyd - wielu pacjentów nadal jest przekonanych, że poddanie się operacji bariatrycznej to wyraz słabej woli, lenistwa. Przekonanie to jest także umacniane przez osoby bliskie choremu („nie poradziłeś sobie dietą, bo jesteś słaby, więc chcesz, żeby chirurg to za ciebie załatwił”, „jak się poddasz operacji to się z Tobą rozwiodę, wyrzucę z domu…” itp.), ale także społeczeństwo. W łamaniu stereotypów o chirurgii bariatrycznej mogłyby pomóc osoby publiczne chore na otyłość, które poddały się zabiegowi, ale one ten fakt ukrywają, nie chcą się do niego przyznać z obawy przed ośmieszeniem, nienawiścią. Oficjalnie przyznaje się do zabiegu chirurgii bariatrycznej posłanka Henryka Krzywonos-Strycharska, jedna z liderek „Solidarności” w latach 80. ub. w.

c/ Zakłamany wizerunek społeczny chirurgii bariatrycznej – w latach 90. ub. w., kiedy klinika w Zabrzu jako pierwsza zaczęła na większą skalę wykonywać operacje bariatryczne mówiło się o nich, że to zabiegi „zmniejszenia żołądka”. I tak mówi się o nich do tej pory. Operacje bariatryczne traktowane są jako „widzi mi się pacjenta”, „zabiegi plastyczne na żołądku” itp., a nie jak rzetelna, efektywna, dla wielu chorych ostateczna metoda leczenia choroby otyłości.

W przekazach informacyjnych sprowadza się tę skomplikowaną operację do prostego zabiegu usunięcia części żołądka. Rzadko  tłumaczy się pacjentom, że nie chodzi o wycięcie kawałka mięśnia, ale o wyłączenie z działania dwóch hormonów, które jeśli nie pracują prawidłowo powodują chorobę otyłości. Co więcej, osoby, które rozważają poddanie się operacji bariatrycznej straszone są, że to zabiegi: okaleczające, groźne dla życie. Takie podejście sprawia, że wielu chorych nie decyduje się na leczenie tą metodą.

d/ Lekarska niewiedza – rzetelne informacje na temat zabiegów chirurgii bariatrycznej, pacjent powinien otrzymać od lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Tymczasem, zaledwie 7,8 proc. lekarzy POZ ma jakąkolwiek wiedzę na ten temat. Lekarze, kierowani także osobistymi uprzedzeniami, nie chcą wystawiać pacjentom skierowań do poradni chirurgicznego leczenia otyłości. Jako wyjaśnienie, chorzy słyszą od lekarzy, że to „zabieg okaleczający” i że „lepsza jest dieta i bieganie”.

e/ Brak systemu leczenia i opieki nad pacjentami bariatrycznymi – zakładając, że chory na otyłość trafi na tego jednego na 12 lekarzy POZ, który podpowie mu, aby rozważył operację bariatryczną – po podjęciu takiej decyzji wpada na kolejną „barierę”- organizacyjną.

W Polsce jest ok. 400 tys. osób z BMI 40+ i nieco ponad 1 milion osób z BMI 35+ i schorzeniami współwystępującymi. W sumie, zabiegu chirurgicznego leczenia otyłości wymaga ok. 1,5 mln Polaków. Tymczasem, w Polsce jest ok. 30 szpitali, w nich ok. 40 chirurgów bariatrów. Rocznie wykonuje się u nas zaledwie ok. 3 tys. operacji.

Pacjenci szukają więc po cały kraju szpitala, w którym mogliby się poddać zabiegowi. Pod koniec każdego roku znalezienie takiej placówki graniczy z cudem, bo szpitale już nie mają na nie pieniędzy. Zabiegi chirurgii bariatrycznej wciąż tkwią w jednym „worku refundacyjnym” z zabiegami chirurgii ogólnej. Dopóki status prawny chirurgii bariatrycznej nie zostanie uregulowany, szpitale wstrzymują, bądź przekładają zabiegi, a kolejki oczekujących stają się coraz dłuższe. Wielu pacjentów nie dożywa do operacji, albo z niej rezygnuje i choroba pogłębia się.

Jeśli już pacjent znajdzie szpital, w którym zostanie przeprowadzona operacja bariatryczna, to często jest placówka oddalona o setki kilometrów od domu pacjenta. Taka odległość uniemożliwia bądź zakłóca i odpowiednie przygotowanie do operacji, i leczenie, i monitoring po operacyjny. Są pacjenci, którzy po operacji w ogóle nie pojawiają się u chirurga na wizytach kontrolnych, bo mają za daleko. Ponadto, w każdym szpitalu jest inna  procedura diagnostyki przedoperacyjnej, współpracy ze specjalistami ds. żywienia, fizjoterapeutą i psychologiem/psychiatrą, przeprowadzenia operacji i monitoringi. Albo w ogóle takiej procedury nie ma.

System leczenia i opieki nad pacjentami bariatrycznymi, w opinii samych pacjentów, powinien opierać się na kilku zasadach:

1/zabiegi chirurgii bariatrycznej oddzielone od chirurgii ogólnej, refundowane przez NFZ na jasnych zasadach;

2/ stworzenie warunków merytorycznych, organizacyjnych i finansowych, aby chirurgią bariatryczną zajmowały się szpitale na poziomie powiatów, tak aby pacjenci z otyłością olbrzymią i skrajnie olbrzymią (osoby o ograniczonej sprawności ruchowej lub całkowitej niepełnosprawności zależne od pomocy innych) mogły być leczone jak najbliżej miejsca swojego zamieszkania;

3/ dla wszystkich placówek medycznych wykonujących zabiegi chirurgicznego leczenia otyłości – jednolity system diagnostyki, współpracy ze specjalistami wspomagającymi, procedury zabiegowej, pobytu w szpitalu, monitoringu pooperacyjnego i rehabilitacji dla pacjentów bariatrycznych;

4/ wprowadzenie KARTY PACJENTA BARIATRYCZNEGO – do stałego użytku przez pacjentów, w przypadku konieczności nagłych interwencji medycznych – karta z danymi: imię i nazwisko, typ operacji bariatrycznej i jej data, nazwa placówki gdzie był operowany pacjent i kontakt do chirurga prowadzącego (lub na oddział szpitala). Karta, oprócz funkcji informacyjnej, upoważniałaby także do korzystania ze zniżek w płatnościach, np. za wyżywienie w sanatoriach, turnusach rehabilitacyjnych etc.