Sensacja! Nie ma wagi dla grubasa! - Marta, 34 lata, Warszawa
Na szpitalny oddział przyjęto mnie w dniu zabiegu. Przyszła Pani z wagą. Powiedziałam jej, że ważę 153 kg. Mimo to, pani kazała mi stanąć na wagę z zakresem do 140 kilo. Zapytałam jak waga ma pokazać prawidłowy wynik skoro zakres urządzenia jest mniejszy. Pani zabrała wagę, po czym wróciła z inną – tym razem z zakresem do... 130 kg. Nie widziałam w tym logiki. Zapytałam, po co ta waga? Pani odpowiedziała, że muszą sprawdzić ile ważę... Odpowiedziałam, że od 5 minut nic się nie zmieniło – nadal ważę 153 kg. Pani kazała mi wejść na wagę stojącą na szpitalnym korytarzu. Zakres wagi – do... 120 kg. Po każdym wyjściu tej Pani z mojej sali słychać było na korytarzu jej głośne komentarze, że jestem tak gruba, że na żadnej wadze nie można mnie zważyć. Stanęłam na wadze na korytarzu, choć nie widziałam w tym sensu. Pacjentki powychodziły z sal, zbiegły się pielęgniarki. Sensacja - nie ma wagi dla grubasa. Wróciłam do swojego łóżka i rozpłakałam się. Przez 33 lata mojego życia nigdy nie czułam się tak upokorzona jak tym ważeniem. Co miało na celu?
Marta, 34 lata, Warszawa
